Czyli m.in. o tym, jak zwyczajni bywają niezwyczajni
Urodziła
się 22 kwietnia 1908 r., a zatem za kilka dni minie 110 lat od
tamtego momentu. Przyszła na świat w mieszczańskiej rodzinie,
która nie należała do zamożnych. W związku z trudną sytuacją
materialną, została zmuszona do przerwania studiów humanistycznych
na Uniwersytecie Warszawskim i zarabiania na życie w składach
aptecznych.
W
okresie II wojny światowej udzielała się w tajnym nauczaniu, a w
1945 r. już jako żona Stanisława Wawrzyńskiego (AK-owca i więźnia
Pawiaka) dokształcała się w liceum nauczycielskim. Przez kilka lat
pracowała na etacie nauczycielki szkoły podstawowej. Na rok przed
śmiercią z powodu choroby strun głosowych, musiała zerwać z
nauczaniem, ale zajęła się pracą w świetlicy szkolnej przy ul.
Młynarskiej 2 w Warszawie.
Zmarła
18 lutego 1955 r. Ludwika Wawrzyńska z domu Koralewska, bo to jej
poświęcony jest ten tekst, stała się symbolem, choć dzisiaj już
chyba niestety trochę zapomnianym. Tym bardziej warto dowiedzieć
się tudzież przypomnieć co wydarzyło się 8 lutego 1955 r. w
baraku hotelowym „Metrobudowy” przy ul. Włościańskiej 52 w
Warszawie.
Ludwika Wawrzyńska (fot. domena publiczna)
Tamtego
dnia, 8 lutego, pani Wawrzyńska spakowała kanapki do torby i
otworzyła drzwi żeby jak zawsze udać się do pracy. Jednakże po
chwili zorientowała się, że w jednym z mieszkań baraku, w którym
wraz z mężem pomieszkiwała, wybuchł pożar. Okazało się, że
sytuacja była jeszcze bardziej tragiczna z powodu tego, że w
płonącym mieszkaniu znajdowała się czwórka małych dzieci –
zamkniętych tak, iż nie było mowy żeby mogły one wydostać się
stamtąd o własnych siłach.
Ludwiki
Wawrzyńskiej nie trzeba było długo instruować, jak powinna się
zachować w takiej sytuacji. Chwyciła za siekierę i z jej pomocą
rozkruszyła kłódkę blokującą wejście do mieszkania, w którym
płakały dzieci. Dostała się do środka i wyniosła na zewnątrz
półroczną Anię i dwuletniego Rysia. Wawrzyńska wróciła do
mieszkania po trzyletnią Elę i również ją uratowała (niektórzy
twierdzą, że to właśnie Rysiu był uratowany teraz, a Elka i Ania
wcześniej; kolejność nie jest jednak w tym wszystkim
najważniejszą kwestią). Ciągle w środku znajdował się jeszcze
najstarszy, 3,5-letni Marek. O nim także pani Ludwika nie zapomniała
– po chwili i on był już bezpieczny na zewnątrz.
Pomoc
udzielona dzieciom nie wystarczyła – Wawrzyńska postanowiła udać
się raz jeszcze do coraz bardziej płonącego i zadymionego
mieszkania; chciała uratować coś z dobytku, którego wielkością
nie mogli się poszczycić sąsiedzi Wawrzyńskich. Wtedy jednak
strop się zawalił. Ludwika uszła co prawda z życiem, ale jej
poparzenia były bardzo poważne.
Trafiła
do szpitala Instytutu Hematologii przy ul. Chocimskiej 5 w Warszawie.
10 dni walczyła o życie, ale jednak odeszła z tego świata 18
lutego 1955 r. Pochowano ją na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w
Warszawie. Na nagrobku Wawrzyńskiej możemy przeczytać takie słowa:
„Ludwika Antonina z Koralewskich Wawrzyńska ur. 1908 zm. 1955.
Nauczycielka Szkoły T.P.D. nr 10. Wzór szlachetności, bohaterstwa
i patriotyzmu, oddała życie ratując dzieci z pożaru, odznaczona
Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Cześć Jej pamięci”.
Ludwika
Wawrzyńska zyskała odznaczenie – Krzyż Oficerski Orderu
Odrodzenia Polski. Wiele szkół nosi również jej imię, także
ulic. Mogliśmy jej podobiznę znaleźć na dwóch polskich znaczkach
pocztowych (1956 r.).
Pewnie
wielu z nas już nie pamięta, że na cześć Ludwiki Wawrzyńskiej
powstały przynajmniej dwa wiersze: „Uratowała z ognia dzieci
czworo” Leopolda Staffa oraz „Minuta ciszy po Ludwice
Wawrzyńskiej” Wisławy Szymborskiej. Tytuł tego naszego
dzisiejszego spotkania z Historią zaczerpnąłem właśnie z wiersza
naszej noblistki. Zachęcam do poczytania wierszy (linki w
bibliografii) i dzielenia się w komentarzach refleksjami.
Warto
wspomnieć jeszcze o dwóch kwestiach: jednej tragicznej, drugiej
obiecującej. Ta pierwsza dotyczy dramatu, jakiego nie przeżyła
matka trojga spośród uratowanych przez Wawrzyńską dzieci. Kobieta
wróciła, gdy dzieci były już uratowane, ale nie wiedząc o tym,
podejrzewała, że to przez nią spłonęły w pożarze, dlatego też
z rozpaczy rzuciła się w ogień i spaliła żywcem.
Druga
sprawa dotyczy wytrzymałości, a raczej jej braku, przeciwpożarowej
materiałów, z których w tamtych czasach budowano. Co ciekawe, po
ok. 5 latach od śmierci Ludwiki niemal zupełnie wyeliminowano
materiały palne w budownictwie oraz w prawie pojawił się zakaz
zostawiania dzieci samych w sytuacjach zagrożenia pożarowego. A
zatem ofiara Wawrzyńskiej nie poszła na marne.
A co
na to historia? A no, historia jak zawsze uczy. A czego dzisiaj?
Najpewniej wielu rzeczy, jak choćby tej, że historia dostarczała,
dostarcza i będzie dostarczać przykładów ludzi, których
bohaterstwo jest trudne do ogarnięcia zwyczajnym umysłem (pamięta
ktoś program „Zwyczajni niezwyczajni”?). Historia Ludwiki
Wawrzyńskiej uczy też, jak słusznie zanotowała to już Wisława
Szymborska, że „tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. Nasuwa
się tu też oczywiście skojarzenie z aborcją, której zapewne
wielką przeciwniczką byłaby Wawrzyńska, która oddała życie, by
dzieci mogły żyć. Niektórzy w tym kontekście przywołują też
przykłady zdarzeń, gdy nauczyciele nie zawsze stają na wysokości
zadania w obronie dzieci w szkole.
Nie
będę nic więcej w tym kontekście dodawał. Po prostu uczcijmy
Ludwikę Wawrzyńską minutą ciszy...
Grób Ludwiki Wawrzyńskiej na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach
źródło: Lukasz2 - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18779478
Zapraszam
Was gorąco do komentowania treści wpisu i dzielenia się własnymi
spostrzeżeniami. Ubogacajmy i inspirujmy się nawzajem.
PS Macie ochotę jeszcze trochę poczytać?
Ten obiekt wzbudza wiele kontrowersji, ale pewien film daje do myślenia [wideo], https://pl.blastingnews.com/felietony/2018/04/ten-obiekt-wzbudza-wiele-kontrowersji-ale-pewien-film-daje-do-myslenia-wideo-002453007.html;
To wcale nie jest żart na prima aprilis! To zdarzyło się naprawdę [wideo], https://pl.blastingnews.com/felietony/2018/03/to-wcale-nie-jest-zart-na-prima-aprilis-to-zdarzylo-sie-naprawde-wideo-002421551.html;
To wcale nie jest żart na prima aprilis! To zdarzyło się naprawdę [wideo], https://pl.blastingnews.com/felietony/2018/03/to-wcale-nie-jest-zart-na-prima-aprilis-to-zdarzylo-sie-naprawde-wideo-002421551.html;
Bibliografia
wpisu:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz