Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historyczne wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historyczne wakacje. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2023

#118 Historia nauczycielką życia | HW11 / Wycieczki online

 Czyli m. in. o tym, że jak nie ma, to tamto


Wakacje powoli dobiegają końca, a to znak, że startujemy z kolejnym odcinkiem serii Historyczne wakacje! 

W tym odcinku będzie krótko. Chciałbym Was po prostu zaprosić do odbywania wycieczek, zwłaszcza tych w realu. Jeśli jednak nie są one możliwe lub nie tyle, ile byśmy chcieli, zdecydowanie warto skorzystać z opcji online. Oto jedna z nich.

foto z Pixabay

Po wejściu na https://budynkowo.pl/news/polskie-zabytki-online/ mamy możliwość podziwiania z zewnątrz i wewnątrz kilku zabytków niezwykłej urody. Jest wśród nich m.in. Zamek krzyżacki w Malborku.

Co tu dużo gadać. Wbijajcie na tę stronę i życzę miłego przebywania z historią.

A z tego odcinka, podobnie jak z poprzeniego, niech płynie nastepująca nauka: pasja + internet = gratka dla miłośników Biblii i Historii!

środa, 5 lipca 2023

#117 Historia nauczycielką życia | HW10 / Gratka! Antyczne zwoje online

Czyli m. in. o tym, że możesz się poczuć jak archeolog w Qumran, nie wychodząc z domu


Są wakacje, a zatem witam Was serdecznie w odcinku z serii Historyczne wakacje! 

Zapewne wiecie, ale od ponad 10 lat można sobie w sieci przeglądać kilka zwojów znad Morza Martwego. Pewnie znamy ich historię jak to przypadkowo beduińscy chłopcy natrafili na nieodkryte jaskinie podczas wypasana kóz na Zachodnim Brzegu Jordanu w 1947 r. 

Grota 4 z Qumran, foto: Autorstwa Grauesel - Photo taken by Grauesel, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=182887


Po wejściu na stronię dss.collections.imj.org.il znajdujemy dokładnie pięć zdigitalizowanych bardzo ważnych zwojów: Wielki Zwój Izajasza (1QIsa), Zwój Wojny (1QM), Zwój Świątynny (11Q19), Komentarz do Księgi Habakuka (1QpHab) oraz Reguła Zrzeszenia (Podręcznik Dyscypliny, 1QS). Wszystkich rękopisów jest podobno ok. 800, a poza tym istnieje jeszcze ok. 30 tys. mniejszych kawałeczków. Zapewne stopniowo będą także trafiać do internetu.

Cały ten projekt digitalizacji to pomysł Muzeum Izraela w Jerozolimie przy wsparciu Izraelskiego Zarządu Starożytności oraz Google. Rozdzielczość wstawionych fotografii jest gigantycznie wysoka. Sięga podobno nawet 1200 megapikseli; to ok. 200 razy lepiej niż w aparatach cyfrowych.

Bardzo zachęcam, żeby podczas tych wakacji i nie tylko korzystać z tej strony i poczuć się jak prawdziwi odkrywcy Qumran. Dzięki technologiom internetowym nawet nie trzeba być na miejscu, żeby te zwoje przeglądać.


A z tego odcinka niech płynie nastepująca nauka: pasja + internet = gratka dla miłośników Biblii i Historii!

W związku z tym, że ten temat jest mocno biblijny, zapraszam też serdecznie na mojego drugiego bloga: Biblijny Raban >>>

Życzę Wam wszystkim wspaniałych, historycznych wakacji!

Pozdrawiam Was serdecznie!

Poprzedni wpis:



Zachęcam też do odwiedzenia strony: archeologiabiblijna.wordpress.com >>>
 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 03.07.2023):


środa, 31 sierpnia 2022

#114 Historia nauczycielką życia | HW9 / Roboty się "chyć!"

  Czyli m. in. o tym, że długo nie znaczy dobrze


Witam Was w drugim i ostatnim tegorocznym wpisie wakacyjnym! 

 Znacie faraona Pepiego II? Dziś o nim trochę.

Już niebawem dzieci i młodzież, a także wielu dorosłych, czeka powrót do pracy i szkoły. Niektórzy może czekają z utęsknieniem na nowy start, bo już się nie mogą doczekać spotkania z kolegami i koleżankami, inni może chętnie spędziliby jeszcze trochę czasu na wolnym. Tymczasem zbyt długi czas nie musi przełożyć się na późniejsze sukcesy. Chciałbym to przypomnieć na przykładzie faraona egipskiego Pepiego II, choć potraktujmy go jedynie jako symbol.

Pepi II rządził prawdopodobnie w latach:
2245-2180 p.n.e. (Schneider)
2279-2219 p.n.e. (Kwiatkowski)
2246-2152 p.n.e. (Tiradritti / De Luca).

Nie ma zatem zgodności między badaczami, ale trudno, żeby była, skoro ten gość żył naprawdę dawno. Co ciekawe i najważniejsze, przez niektórych Pepi II jest uznawany jako najdłużej panujący władca w całej historii świata! Mógł rządzić nawet 94 lata (!!!), bo podobno wstąpił na tron mając tych lat 6, a potem dożył sobie sędziwego, zwłaszcza jak na tamte czasy, wieku 100 lat.

Nie będziemy tutaj wchodzić w szczegóły dotyczące Pepiego II, których w sumie i tak zbyt wielu nie znamy, ale skupimy się na skutkach długiego panowania jednego z ostatnich faraonów VI dynastii tzw. Starego Państwa. 

Niezależnie od tego czy Pepi II rządził 94 lata, czy trochę krócej, to było zapewne długie panowanie. W wyniku tego administracja państwowa uległa skostnieniu, a poszczególni możni panowie byli niemal samodzielnymi władcami lokalnymi. Rywalizacja między możnowładcami pogłębiła się jeszcze z chwilą śmierci faraona, gdyż rozpoczęła się walka o władzę. 

Generalnie egiptolodzy są zdania, że za Pepiego II Egipt podupadł politycznie i gospodarczo, a faraon został pochowany w południowej Sakkarze w piramidzie noszącej jego imię. Sakkara to miejsce, gdzie byli grzebani władcy Starego Państwa.

Piramida Pepiego II, fot. Autorstwa Jon Bodsworth - http://www.egyptarchive.co.uk/html/saqqara_pyramids_08.html, Copyrighted free use, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1363766 

I jaka z tego wszystkiego płynie dla nas nauka u schyłku wakacji i na progu nowego roku szkolnego? Nie oceniam i nie oskarżam Pepiego II o bezczynność, bo nie był bezczynny. Utrzymywał kontakty handlowe, prowadził też kampanie wojskowe, itp. Niemniej jednak jakoś tak mi się skojarzyło, że jego długie panowanie i nie najlepsze oceny historyków mogą nas nauczyć tego, że zbyt długie wakacje pożytku nam nie przynoszą. Następuje skostnienie i potem jeszcze trudniej powrócić do pracy.

Pepi II, fragment rzeźby z Brooklyn Museum of Art w Nowym Jorku, fot. Autorstwa Keith Schengili-Roberts - Praca własna (photo), CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1625227 

W związku z tym poniższy filmik niech będzie dla nas wszystkich zachętą do wytężonej pracy i stawiania na jakość, nie ilość, bo w pracy też można "zbyt długo panować" ;)

 


Życzę Wam wszystkim udanego wejścia w nowy rok nauki i pracy; proszę o komentarz w temacie powyższego jeszcze wakacyjnego odcinka.

Pozdrawiam Was serdecznie! 

Poprzedni wpis:


 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 31.08.2022):


środa, 20 lipca 2022

#113 Historia nauczycielką życia | HW8 / UWAGA: straszy!

 Czyli m. in. o tym, że duchy istnieją


Witajcie w serii wakacyjnej na Historii nauczycielce życia!

Dzisiaj chciałbym pokrótce odnieść się jeszcze do tematu, który podejmowałem w odcinku 74. Zachęcam Was także do jego lektury.

foto z pixabay

Chodzi o to, że w czasie wakacji, ale nie tylko, czasami odwiedzamy miejsca, w których rzekomo straszy. Jedni panicznie boją się takich miejsc, inni znów śmieją się z tego kompletnie w to nie wierząc. Jaka jest prawda? Sprawa jest dość oczywista, choć często o tym zapominamy.

Kościół katolicki jasno podaje, że istnieje Trójca Przenajświętsza, a w niej obok Ojca i Syna, także Duch Święty. No właśnie, Duch Święty.

Poza tym istnieją inne duchy zwane aniołami, które mają inteligencję, wolną wolę, są nieśmiertelne i osobowe. Nie mają ciała, a więc są duchami.

Istnieją ponadto duchy upadłe, czyli tzw. diabły. One też kiedyś były piękne i nieskalane, ale sprzeciwiły się Bogu i zdradziły Miłość.

I wreszcie są jeszcze duchy świętych i dusz czyśćcowych, które mogą nawiedzać człowieka i np. poprosić o coś, przykładowo o modlitwę. Co do nich Kościół nie wypowiedział się jednoznacznie, ale Tradycja Kościoła nie neguje licznych wizyt nadprzyrodzonych gości w naszej rzeczywistości.

Znamy bardzo wiele przypadków odwiedzin wśród ludzi zarówno świętych, dusz czyśćcowych jak i diabłów oraz aniołów.

Czy zatem opowieści wakacyjne o duchach, które rzekomo straszą w jakichś opuszczonych zamczyskach są prawdziwe? Na bazie powyższych treści możemy śmiało powiedzieć, że tak. Jeśli już tam się zjawiają, to najprawdopodobniej są to albo diabły albo dusze w czyśćcu cierpiące.

Jakie jest najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji. Na pewno bardzo niezdrowe jest szukanie sensacji i igranie z duchami, a już zupełnie niedopuszczalne jest wywoływanie duchów. Najbezpieczniejsza jest modlitwa, szczególnie kapłana, który wzywając Bożego Imienia nad takim miejscem, gdzie straszy, może odciąć działanie tam świata nadprzyrodzonego. A jeśli tam przychodziła dusza czyśćcowa, może dostać się do nieba.


Życzę Wam wszystkim udanych wakacji i proszę o komentarz w temacie powyższego wakacyjnego odcinka.

Pozdrawiam Was serdecznie! 

Poprzedni wpis:


 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 19.07.2022):


sobota, 25 września 2021

#103 Historia nauczycielką życia | HW7 / Jakim będziesz współautorem?

Czyli m.in. o tym, że przyszłość to jest coś szalenie ważnego


Cześć!

Dzieci są w szkołach już od paru tygodni, ale to nie przeszkadza nam, żeby oddać się lekturze jeszcze jednego wakacyjnego odcinka w tym sezonie Historycznych wakacji. Studenci jeszcze "leniuchują", więc wakacje mają prawo trwać ;) 

 
Żarty żartami, ale temat dzisiejszy jest szalenie poważny. Chodzi o naszą przyszłość i to nie tylko tę kilkudziesięcioletnią w tym życiu, ale przede wszystkim tę wieczną; bo czy tego chcemy, czy też nie, czeka nas wieczny byt i to tylko od nas zależy, jak będziemy chcieli go spędzić. Do wyboru mamy wieczne szczęście i wieczną rozpacz. Aż dziw bierze, że ciągle się wahamy i niedowierzamy, a tymczasem zegar tyka nieubłaganie...

Powiedzieliśmy sobie już o tym, jak do tej pory prowadziliśmy nasze życie, a raczej współprowadzili, bo pierwszym Autorem jest Bóg. On daje nam wolność i pozwala nam współpisać z Nim dzieje naszego życia, a poprzez to całego świata. W drugim odcinku tej wakacyjnej serii analizowaliśmy jak jest teraz, w jakim miejscu teraz jest nasze życie. Czy tam, gdzie powinno...?

Ten odcinek jest po prostu zachętą, żeby przede wszystkim patrzeć do przodu. W Ewangelii Jezus mówi: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego" (Łk 9,62b). Jest to dla nas przestroga, że nieumiejętne patrzenie wstecz na historię, może być opłakane w skutkach. Dlatego puentą tej trylogii wakacyjnej i jak wiemy mottem przewodnim tego bloga jest hasło: "Historia nauczycielką życia". Można oczywiście patrzeć na historię na różne sposoby, ale jeden wydaje się arcyważny: trzeba nam wyciągać wnioski z tego, co było, aby lepiej przeżywać nasze dziś i nasze jutro. To jest BARDZO WAŻNE!

Zdradzę Wam coś: słowo "Historia" na tym blogu tak dokładnie rzecz ujmując nie oznacza historii sensu stricto, ale przede wszystkim Boga, który w tej historii działa.

Jaką zatem współautorką będziesz? Jakim współautorem? Jak poprowadzisz swoje życie, aby go nie przegrać? Wiecie co? Jeśli się człowiek tak dogłębnie i logicznie zastanowi i trzeźwo podejdzie do życia, to życie bez Boga, bez wiary, po prostu nie ma sensu. Moim zdaniem to, że po ludzku, ludzkimi metodami, w 100 proc. nie można udowodnić istnienia Boga nie jest tak ważne jak to, że nie można też zaprzeczyć Jego istnieniu? A zatem skoro tak, to czy naprawdę warto ryzykować utratę szczęścia wiecznego żyjąc byle jak? Nie bardzo lubię takie kalkulowanie, bo o wiele lepiej jest wierzyć z miłości, ale przecież już na logikę widać, że bezsensownie żyć nie warto i bardziej opłaca się żyć wiarą.

Zaufanie to jedna z najpiękniejszych cech. Gdybyśmy widzieli Boga tu na ziemi, nie mielibyśmy wyjątkowej okazji żyć takim zauroczeniem, tęsknotą, jak narzeczeni, którzy jeszcze nie są w pełni ze sobą i bardzo tęsknią.

Tegoroczne Historyczne wakacje pragnę zakończyć cytatem z Psalmu 78, który chyba mógłby być hymnem tego bloga.

1Pieśń pouczająca. Asafowy.

Słuchaj, mój ludu, nauki mojej;
nakłońcie wasze uszy na słowa ust moich.
Do przypowieści* otworzę me usta,
wyjawię tajemnice zamierzchłego wieku.
Cośmy słyszeli i cośmy poznali,
i co nam opowiedzieli nasi ojcowie,
tego nie ukryjemy przed ich synami.
Opowiemy przyszłemu potomstwu
chwałę Pana i Jego potęgę,
i cuda, których dokonał.
Albowiem nadał On w Jakubie przykazania
i ustanowił Prawo w Izraelu,
aby to, co zlecił naszym ojcom,
podawali swym synom,
aby to poznało przyszłe pokolenie,
synowie, co się narodzą,
że mają pokładać nadzieję w Bogu
i nie zapominać dzieł Boga,
lecz strzec Jego poleceń.
A niech nie będą jak ich ojcowie,
pokoleniem opornym, buntowniczym,
pokoleniem o chwiejnym usposobieniu,
którego duch nie dochowuje Bogu wierności (Ps 78<77>,1-8).

Jejku, jaka to piękna dla nas perspektywa - uczyć się poprzez historię cudownego działania Bożego i przekazywać je następnym pokoleniom. Bardzo bym chciał, że na tym blogu były tysiące, miliony odcinków i jeszcze więcej. Oczywiście odcinki nie zawsze muszą być niezwykle poważne, ale każdy, nawet najbardziej prozaiczny temat, niech prowadzi nas do ostatecznego celu, którym dla nas jest Niebo.

Dziękuję Wam, że dotrwaliście do końca tego chyba jednego z najważniejszych wpisów na tym blogu. Dziękuję za cały ten sezon Historycznych wakacji.


Życzę wszystkim studentom udanego wejścia w nowy rok akademicki, a uczniom przyjemnej kontynuacji roku szkolnego. 
 

 
oraz
 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 24.09.2021):


wtorek, 31 sierpnia 2021

#102 Historia nauczycielką życia | HW/6 Jakim jesteś współautorem?

Czyli m.in. o tym, że tworzysz historię tu i teraz, ale nie sam/a


Witajcie!

Ostatnio zastanawialiśmy się nad tym, jaką historię życia napisaliśmy do tej pory. Dziś o tym, co jest teraz.

fot. pen_ash, Pixabay
 
Przynajmniej od czasu do czasu warto sobie zadać pytanie: w jakim miejscu jest teraz moje życie? W odpowiedzi na to pytanie pomocna może być odpowiedź na pytania z poprzedniego odcinka: jak to było do tej pory? 

Jeśli po osobistym rozeznaniu i rozmowach z autorytetami być może okaże się, że coś nie jest tak, jak być powinno, warto nie czekając, już teraz, zmienić coś na lepsze, być może gruntownie odmienić swoje życie.
 
Dla mnie i dla miliardów ludzi na świecie najwyższym autorytetem jest Bóg. To On jest głównym Autorem historii. To z Nim współpiszemy historię. To wielka odpowiedzialność, dlatego warto w oparciu o Jego przykazania, o Jego Miłość, zasięgając opinii Jego namiestników na ziemi (duchownych) i ludzi szczególnie mu oddanych (też osób konsekrowanych czy osób świeckich), odpowiednio prowadzić swoje życie.

Życie jest zbyt poważne, żeby traktować je niepoważnie. I nie chodzi tu o to, że teraz trzeba zacząć się nerwicować, jeśli jest w nim coś nie tak jak powinno, ale żeby po roztropnym namyśle skierować życiowe koleje na właściwe tory.

Niech to będzie główny morał i historia płynąca z tego odcinka: gdzie jestem..., czy jestem na właściwym miejscu...; jeśli nie to co i jak zmienić...; jeśli tak, jak utrzymać albo najlepiej poprawić to co jest...

Prawie zawsze jest dobry czas na zmiany, ale koniec wakacji to czas szczególnie interesujący w tym względzie.

Życzę wszystkim udanego wejścia w nowy rok szkolny. W tym roku na blogach Historia nauczycielka życia oraz Biblijny Raban >>> wakacje trwają dłużej, bo do końca września :) ; to taki ukłon w stronę studentów ;) We wrześniu jeszcze jeden odcinek z tej małej wakacyjnej trylogii. Do poczytania zatem.
 

 
 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 31.08.2021):

sobota, 24 lipca 2021

#101 Historia nauczycielką życia | HW/5 Jakim byłaś/eś współautorem?

Czyli m.in. o tym, że byłaś/byłeś współautorem


Drodzy!

Lepiej się złożyć nie mogło: tym wpisem rozpoczynamy drugą secinę tekstów na tym historycznym blogu, a jednocześnie startujemy z drugim sezonem "Historycznych wakacji". W tym roku chciałbym Wam zaproponować trylogię, która chyba dotyka historii jako nauczycielki życia w sposób najbardziej osobisty.

fot. Bruno /Germany, Pixabay 

Chciałbym, żeby w przypadku tych odcinków wakacyjnych było mało gadania, a więcej działania praktycznego.

Czy tego chcemy, czy nie, każdy z nas swoim życiem pisze historię. W przypadku jednych z nas jest to historia, którą śledzą tysiące, a nawet miliony odbiorców; zdecydowanie częściej jednak z naszą historią stykają się jedynie najbliżsi. Tak czy inaczej: piszemy i co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Tematem tego odcinka jest jednak nie autorstwo, ale współautorstwo. Dlaczego? Osobiście jestem zupełnie przekonany, że naszej historii nie piszemy sami, ale przede wszystkim pisze ją Bóg, który obdarowując nas wolną wolą sprawił, że my piszemy tę historię z Nim, wsółpiszemy ją razem.

Wierzę, że wakacje to właśnie doskonały czas, żeby w trakcie spaceru po lesie albo po łące zastanowić się, ale tak na serio, jaką to ja historię do tej pory napisałem? Przede wszystkim: czego mnie ona uczy?!

Mało tego: nasza historia realnie wpływa na historie życia innych ludzi. To jest niesamowite, że Ty, zapisując karty swojej historii, bardzo często niejako wchodzisz na "linijki" tekstu innych ludzi i albo coś tam poknocisz albo przeciwnie: dzięki Twoim zapiskom czyjaś historia stanie się ciekawsza i bogatsza.

Tyle gadania, a teraz czas na refleksję. Zastanówmy się nad tym, co już było i wyciągnijmy z tego praktyczne wnioski.

Życzę Wam wszystkim udanej drugiej połowy wakacji!
 



 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 24.07.2021):

środa, 26 sierpnia 2020

#87 Historia nauczycielką życia | HW/4 Teraz Twoja kolej

 Czyli m.in. o tym, że bardzo wiele od Ciebie zależy



Kochani!

Mamy końcówkę sierpnia, a to niezbity dowód na to, że wielkimi krokami zbliża się rok szkolny. To również zapowiada koniec tegorocznej wakacyjnej serii na Historii nauczycielce życia. Czas zatem na ostatni akord, który jest zarazem początkiem...

Do tej pory powiedzieliśmy sobie, że wakacje to dobry czas, żeby zacząć szperać za historią wokół nas. Wobec nieraz dużej liczby materiałów niezbędne jest wybieranie na czym szczególnie skupimy naszą uwagę. Po trzecie, w tym wybieraniu bardzo przydatna jest pomoc innej osoby/osób, którzy mogą pomóc w zgłębianiu tajników historii we właściwy sposób. Gdy już to wszystko zrobimy, a nawet możemy jeszcze wcześniej, bo kolejność tych etapów nie jest tak naprawdę zupełnie sztywna, przychodzi kolej na nas. Ale nie na jakichś abstrakcyjnych nas, bliżej nieokreślone byty, ale konkretnie na mnie i na Ciebie. Tak, na Ciebie! Tu nie chodzi o górnolotne sformułowania, ale historia Ciebie potrzebuje.
 
fot. marcart, pixabay.com

Generalnie chodzi o to, że Twoim zadaniem jest wychodzić do innych z tym, co już dowiedziałeś się na temat historii. Historia jest na tyle bogata, że nikt nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego, dlatego całkiem realne jest to, że Ty jesteś jedną z nielicznych osób, która może przywołać pamięć jakiejś zapomnianej osoby w Twojej miejscowości, jakiegoś powstańca, o którym poza jego kilkoma krewnymi nikt już nie pamięta, jakiegoś wydarzenia, które na swój sposób było wyjątkowe i niesie w sobie wspaniałe przesłanie, a mało kto lub prawie nikt nie wie, że coś takiego się wydarzyło.

W tym wszystkim bardzo ważne są konkrety. Jak docierać do innych z historią? No cóż, pomysłów jest wiele: zwykłe zaproszenie kogoś na herbatę i pogadanie o historii, rozmowa z kimś na poczekalni, pisanie tekstów lub robienie filmików, a może nawet zorganizowanie większego spotkania, zaproszenie ciekawych gości, otwarcie warsztatów historycznych, izby pamięci, itp. itd.

Tu liczę na Waszą pomysłowość. Podzielcie się, proszę, w komentarzach Waszymi propozycjami na docieranie z historią do innych.

Wakacyjna seria się kończy, ale tak jak wspomnieliśmy, dopiero zaczyna się propagowanie historii. Może nawet rozpoczynający się rok szkolny jest dobrą okazją, żeby coś konkretnego wokół historii zbudować bazując na trzech poprzednich etapach, które opracowaliśmy w trakcie wakacji. Jeśli jesteś studentem lub wakacje Cię po prostu nie dotyczą, zawsze masz pole do popisu; najlepiej zacznij już teraz, jeśli jeszcze w kierunku historii do tej pory nie działałeś.

Pamiętaj, historia Cię potrzebuje, bo bardzo wiele zależy od Ciebie. Teraz Twoja kolej.

Dzięki, że byliście ze mną w ramach tej wakacyjnej serii. Zapraszam na kolejne "zwykłe" odcinki od września. Tak się składa, że 26 sierpnia br. przypada 3. rocznica istnienia bloga historianauczycielkazycia.blogspot.com. Przypuszczam, że we wrześniu ukaże się jeszcze okolicznościowy wpis z tej okazji. Już teraz serdecznie zapraszam.

Wszystkiego dobrego. Miejcie się najlepiej.



 

Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 24.08.2020):

1. #3 Historia nauczycielką życia | Gdy szkiełko i oko wymiękają >>>
2. #34 Historia nauczycielką życia | „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono >>>
3. #46 Historia nauczycielką życia | "Nic ponad sandał, szewcze!" >>>

środa, 12 sierpnia 2020

#86 Historia nauczycielką życia | HW/3 Co dwie głowy...

 Czyli m.in. o tym, że w historii ważny jest drugi człowiek



Drodzy!

Za nami dwa odcinki Historycznych wakacji. Powiedzieliśmy sobie już >>>, że wakacje to dobry czas, żeby po raz pierwszy lub na nowo odkrywać historię. Zaznaczyliśmy >>>, że wobec mnogości materiału nierzadko lub prawie zawsze musimy wybierać albo przynajmniej decydować, jakim kwestiom poświęcamy więcej uwagi.

Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy, które podprowadzą nas do głównego tematu tego wpisu.
fot. PublicDomainImages, Pixabay.com

Po pierwsze, niedawno na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej odkryłem bardzo budującą i pokrzepiającą informację: "Coraz więcej Polaków upamiętnia dzieje przodków". Dzięki Bogu, że tak właśnie jest. Ludzie coraz chętniej przeczesują rodzinne, parafialne, itd. archiwa i interesują się jej przeszłością. Przeczytajcie sobie ten tekst na stronie niedziela.pl >>>. To bardzo pięknie wpisuje się w temat pierwszego odcinka naszej wakacyjnej serii. Jeśli jeszcze ktoś z nas ma opory przed wejściem na drogę odkrywania tajemnic historii, szczególnie tej rodzinnej, niech czuje się zachęcony.

Po drugie, zbliża się jedna z najważniejszych rocznic tego roku: 100. rocznica tzw. Cudu nad Wisłą. To właśnie 15 sierpnia 1920 r. wydarzyło się coś, co pozwoliło unicestwić pochód bolszewizmu na Zachód Europy. My Polacy głęboko wierzymy, że stało się tak za wstawiennictwem Królowej Polski, Maryi Częstochowskiej. Tak niezwykła rocznica (inne sierpniowe rocznice >>>) jest doskonałą okazją, żeby tak na serio zainteresować się historią, nie tylko teoretycznie, ale przede wszystkim praktycznie.

Po trzecie, dochodzimy do głównego przesłania tego trzeciego, wakacyjnego spotkania z historią. Grzebanie w archiwach i odkrywanie ciekawych miejsc i rzeczy historycznych to jedno, wybieranie interesujących i ważnych dla nas wątków z historii to drugie, ale w tym wszystkim czynnikiem bardzo pomocnym może okazać się drugi człowiek. Oczywiście tych drugich może być zdecydowanie więcej :) Chodzi o to, żeby nawiązać relację z innymi ludźmi, którzy mogą mieć bardzo wiele do powiedzenia w dziedzinie historii. Wakacje to znów idealny czas, żeby takie znajomości zawrzeć lub zwyczajnie nawiązać.
fot. dassel, Pixabay.com
 
Zawsze lubiłem filmy dla dzieci i młodzieży, i nie tylko, kiedy np. młodzi ludzie w trakcie spędzania wakacji u dziadków odkrywali jakieś ciekawe fakty z historii lub po prostu z przeszłości swojej rodziny. Dziadkowie lub jacyś starsi ludzie z pasją opowiadali intrygujące historie i robili wiele, żeby mali ludzie, jak to się mówi, połknęli bakcyla historii. Ba, sam mam w pamięci wiele takich wydarzeń z mojego życia.

No właśnie, najczęściej, a mówiąc bezpośrednio, zawsze inni ludzie mogą nam bardzo pomóc w odkrywaniu historii, a może przede wszystkim, w wyborze najważniejszych kwestii i spraw, którymi powinniśmy się zainteresować, żeby nie pobłądzić w przepastnych nieraz odmętach dziejów.

Bardzo ważne jest też to, że tacy mądrzy ludzie, pasjonaci historii, najpewniej uchronią nas przed zgubnym wpływem historii wypaczonej, zafałszowanej, której niewprawne oko może w porę nie wychwycić.

To jest zatem kolejne zadanie dla nas nie tylko na czas wakacji, ale na wieki wieków - nawiązywać relacje z mądrymi ludźmi, dla których historia to prawdziwa skarbnica wiedzy i mądrości; po prostu - życiowa pasja.

Czy masz już na oku takie osoby? Jeśli nie, rozejrzyj się. Może w Twoim domu jest babcia, dziadek lub jakaś starsza osoba, z którą tak naprawdę nigdy nie porozmawiałeś o historii? Może w Twoim sąsiedztwie są takie "chodzące skarbnice historii"? Może mógłbyś nawiązać relację z jakimś historykiem lub lokalnym pasjonatem historii? Może w internecie masz kogoś takiego na oku, kto mógłby Ci chętnie przybliżyć jakieś arkana dziejów?

Opcji jest wiele. Spróbuj, a nie pożałujesz :)



Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 10.08.2020):

1. #3 Historia nauczycielką życia | Gdy szkiełko i oko wymiękają >>>
2. #34 Historia nauczycielką życia | „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono >>>
3. #46 Historia nauczycielką życia | "Nic ponad sandał, szewcze!" >>>

sobota, 8 sierpnia 2020

#85 Historia nauczycielką życia | HW/2 To są historyczne wybory

Czyli m.in. o tym, że w kontekście historii musimy wybierać


Kochani!

W pierwszym odcinku tej wakacyjnej serii zachęcałem Was do rozejrzenia się wokół i wyruszenia na odkrywanie historii, która nierzadko kryje się bardzo blisko: w szafie, piwnicy, na półce bibliotecznej, na strychu, itd. itp. Dziś, w odcinku nr 2 "Historycznych wakacji", podrzucam Wam krótką refleksję, która może pomóc nam rozpracować rezultaty odcinka pierwszego. Zatem, ad rem.

fot. Sophieja23, Pixabay.com

Nie wiem jak Wy, ale mnie od czasu do czasu towarzyszy takie przeświadczenie, że nieunikniona jest konieczności wybierania. Nie chodzi tu oczywiście w tym wypadku o wybór prezydenta czy innego polityka, ale wybory dotyczące historii. Rozglądając się za historią możemy prędzej czy później odnieść wrażenie, że choćbyśmy nie wiem jak długo żyli, nie mamy realnych szans na przejrzenie wszystkiego, co dotyczy historii, na przeczytanie wszystkich książek jej poświęconych, na obejrzenie wszystkich filmów, itp. Przyznam, że jako dziecko byłem przekonany, że przeczytam wszystkie książki świata :) Teraz wiem, że to były piękne, ale jednak infantylne wizje.

Jest to swego rodzaju powód do małego zawodu lub frustracji, że tak wiele kwestii związanych z kochaną historią nie jesteśmy w stanie przerobić. Przecież rodzina, praca, dom, itd. Ba, nawet zawodowi historycy nie są w stanie mówiąc brzydko - przetrawić wszystkiego. Jest duża szansa, że z czymś genialnym w tej materii możemy nie zetknąć się przez całe życie i utracimy to w pewnym sensie bezpowrotnie.

Co zatem począć? Jak rozkminić ten problem?

Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba sobie jasno odpowiedzieć przynajmniej na dwa pytania: czego oczekuję w kontekście interesowania się historię? Czy to, czego oczekuję, jest rzeczywiście tym najlepszym?

Przykładowo dla kogoś historia to może przede wszystkim kopalnia ciekawostek. Taka osoba przeczesuje dzieje właśnie pod tym kątem. Czy to źle? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Ale odpowiedź na drugie pytanie może trochę dać do myślenia. Czy rzeczywiście ciekawostki z historii są tym czymś najważniejszym, co możemy wydobywać ze skarbca historii?

Inni znów będą może węszyć za teoriami spiskowymi. To będzie dla nich sens istnienia historii.

Jeśli chodzi o mnie, to w zgodzie z motywem przewodnim tego bloga za najważniejsze w historii uważam wyciąganie z niej wniosków przydatnych na teraz, jutro i całą przyszłość.

Przynajmniej do publikacji kolejnego odcinka zostawiam Was z tą sprawą. Jeśli ktoś nie zabrał się jeszcze za pierwszy odcinek, można to nadrobić. Oprócz tego spróbuj sobie odpowiedzieć na dwa postawione dziś pytania. W trakcie kolejnego spotkania dotkniemy sprawy, która pomoże nam uporządkować fakty i pójść dalej.

Proszę, jeśli spodobał Ci się pomysł na tę serię, udostępnij innym, podaj dalej, skomentuj.
Wielkie dzięki, Przyjaciele Historii!



Teksty na blogu z aktualnie największą liczbą odsłon (stan na 03.08.2020):

1. #3 Historia nauczycielką życia | Gdy szkiełko i oko wymiękają >>>
2. #34 Historia nauczycielką życia | „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono >>>
3. #46 Historia nauczycielką życia | "Nic ponad sandał, szewcze!" >>>