środa, 5 września 2018

#50 Historia nauczycielką życia | Podsumowanie rocznicowe nr 1 (2017-2018)

To już rok :)

Marzenia się spełniają. I ciągle rodzą się nowe... 

 

Ten blog jest na to dowodem. Gdy 26 sierpnia 2017 r. (dlaczego ta data? - przeczytaj stosowny tekst) urodziła się historianauczycielkazycia.blogspot.com od 3 maja 2017 r. istniał już mój pierwszy blog - biblijnyraban.blogspot.com. Jako że Biblia i historia to moje dwie wielkie pasje, toteż przyszedł na świat również i ten zbiór tekstów, na którym teraz jesteście.

 fot. Free Photos (Pixabay.com)

Pisanie o historii to jedna sprawa, a sposób pisania, podejście, to już inna kwestia. Od moich lat szkolnych, słynna dewiza Cycerona (której poświęciłem osobny tekst) jakoś szczególnie wyraziście pobrzmiewała w moich uszach i historycznym wnętrzu. W dużej mierze za sprawą naszego znakomitego nauczyciela, który często zachęcał nas do nauki historii, gdyż "historia magistra vitae est". I tak już trwa to do dziś, od roku zwłaszcza na tym blogu.

Oczywiście o historii można pisać na bardzo wiele sposobów i nie mam zamiaru tego wartościować. Potrzebne są i ciekawostki historyczne, i skupianie się na konkretnych epokach, i zagłębianie się w historię ekonomii czy polityki, itd. To wszystko jest bardzo interesujące, nieraz może bardzo chwytliwe i przyciągające. Co do mnie poczułem jednak misję do pisania o historii właśnie w kontekście jej wpływu na teraźniejszość i przyszłość. Nie znaczy to, że każdy wpis musi być bardzo poważny i czysto szkolny. Wręcz przeciwnie - czego dowodem jest choćby seria Ciekawostki-mininauki i nauczki, która dowodzi, że i pozornie błahe i śmieszne wydarzenia mogą nas czegoś nauczyć.

Osobiście cenię różne podejścia do historii, ale jestem zdecydowanie przeciwny wyszukiwaniu w przeszłości tylko i wyłącznie pikantnych spraw, aby kogoś wyszydzić czy z czegoś zakpić. Takiej pseudohistorii mówię zdecydowane "NIE!!!". Jasne, że historyk czy tego chce, czy nie, musi pisać i mówić o tym co było pozytywnego, ale i co było po prostu klapą. Wydobywanie tego z odmętów przeszłości ma jednak sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy chcemy wyciągnąć z tego jakąś naukę.

Czytelnicy tego bloga na pewno wiedzą już, że moje teksty na swój sposób przesiąknięte są wiarą - wiarą w Boga. Jestem wszak przekonany, że to Opatrzność, a nie ślepy los, czuwa nad historią. Przyznam, że miałem taką pokusę, żeby pisać "neutralnie", ale cieszę się, że ją odrzuciłem. Pisząc wbrew sobie i przekonaniom, które popierają rzesze ludzi i moja skromna osoba, byłbym po prostu w stosunku do Was nieuczciwy. Możecie zgadzać się z nimi lub nie, ale musicie uszanować. Oczywiście najfajniej byłoby, gdybyśmy w tych fundamentalnych sprawach byli zgodni, ale to jest właśnie jedno z moich marzeń :)


fot. Free Photos (Pixabay.com)

Pora na garść statystyk (stan na 26 sierpnia 2018)

 

Ponad 7 tys. wyświetleń, 50 tekstów i ponad 470 unikalnych użytkowników, niestety tylko 36 weszło na bloga przynajmniej 2 razy - wiem, że dane są dalekie od ideału szczególnie z perspektywy znanych, potężnych blogerów. Jestem przekonany, że gdybym pisał o innych kwestiach, bardziej lifestylowych, mógłbym zbudować wokół bloga większą społeczność. Może też zabrakło jakichś większych działań promocyjnych, ale na to przyjdzie czas.

Tak czy inaczej cieszę się, że mogę pisać o tym, co jest dla mnie (i nie tylko) ważne. Ważny jest każdy pojedynczy użytkownik i z każdego z nich bardzo się cieszę. Tych najwierniejszych pragnę wyróżnić, ale o tym później.

I zwracam się też z prośbą do Was, żebyście polubili i udostępniali treści blogowe. To jest ważne - nie tylko przeczytaj, ale polub i udostępnij tekst, jeśli Ci się spodobał. Nawet może nie wiesz, jak bardzo przyczynisz się w ten sposób do popularyzacji wiedzy o historii jako naszej nauczycielce, nauczycielce życia.
 
Jeśli chodzi o mój profil Biblia i Historia w mediach społecznościowych dane przedstawiają się następująco: 120 polubień brutto (w rzeczywistości kilka, może kilkanaście mniej) na Fejsie, 127 udostępnień brutto na Fejsie, 35 obserwujących na Twitterze (profil Biblia_Hist), 3 obserwujących na Google Plus i po jednym obserwującym na Zblogowani (BibliaiHistoria) i Wykopie (Biblia_i_Historia).


To razem daje ok. 160 osób. Wierzę, że będzie nas coraz więcej.


"I have a dream", czyli marzenia i cele

 

Podstawowym marzeniem jest to, ażeby jak najwięcej ludzi uczyło się żyć od historii i przynajmniej ją szanowało.

Lubię powtarzać, że nie każdy musi pasjonować się historią, ale każdy powinien ją szanować. Oczywiście najlepiej byłoby, żeby jak najwięcej osób także się nią pasjonowało i to jest moje kolejne marzenie.

Cele? Rozszerzanie działalności, docieranie do użytkowników wszystkimi sposobami, może założenie grupy dyskusyjnej powiązanej z blogiem, itp.

Mam jeszcze inne marzenia i cele, ale o nich (przynajmniej póki co) pisać nie będę :)

Obecnie na blogu prócz kategorii tekstów poświęconych kolejnym epokom istnieją też serie takie jak: rocznice, 100plus Cudowna historia Polski_seria specjalna, Ciekawostki-mininauki i nauczki, Jak cię widzą tak cię piszą (o intrygujących przydomkach władców) i wpisy specjalne, jak choćby ten, który właśnie czytasz :) Na razie tyle, a może kiedyś urodzi się jeszcze więcej serii.

 

Rozdanie nagrody Laur Przyjaciela Historii

fot. 3dman_eu (Pixabay.com)

W maju rozdałem Złote Rabany 2017/2018, teraz chciałbym wręczyć Laury Przyjaciela Historii 2017/2018 :)

Powędrują one w ręce czterech Użytkowników, którzy szczególnie wpisali się w pierwszy rok istnienia bloga historianauczycielkazycia.blogspot.com

Na Facebooku nagroda leci do Mieczysława Pająka i Tomasza Saneckiego. Pierwszy z nich jest moim najwierniejszym Czytelnikiem, drugi - prowadzący bloga Mój Historyczny Blog, był pierwszą osobą, która polubiła mój profil na Fejsie i obserwowała mnie na Twitterze.

Na Twitterze nagroda wędruje do Bartosza Rozwadowskiego z bloga Rozbria.pl. On również często sięga po moje teksty i przede wszystkim wiele pisze i propaguje historię.

Natomiast na Google Plus chciałbym wyróżnić profil Historia Polski i jego autora za pracę na rzecz historii i czytanie moich tekstów.

Laur Przyjaciela Historii jest nagrodą tylko wirtualną, ale za każdego z czterech nagrodzonych odmówię modlitwę Ojcze nasz za nich i prowadzone przez nich dzieła.

 

 

Odnowienie zawierzenia

 

Chodzi o zawierzenie mojego blogowania Panu Bogu i Matce Bożej. Wielu pewnie się z tym nie zgadza, ale według mnie historia bez Opatrzności Bożej zwyczajnie nie ma sensu. Mógłbym pisać o historii tylko areligijnie i "neutralnie", ale wtedy byłbym wobec Was hipokrytą i obłudnikiem, a ja tego nie chcę, bo po prostu Was lubię i szanuję.

Dlatego też polecam to nasze wspólne blogowanie opiece z Wysoka, a także Was wszystkich.

Do poczytania zatem w następnych tekstach i do siego roku, bo wierzę, że już za rok ukaże się drugi wpis rocznicowy :)

Trzymajcie się zdrowo.



środa, 29 sierpnia 2018

#49 Historia nauczycielką życia | Sierpniowe nauki

    I jeszcze sierpień, a w nim...

W tym miesiącu wyjątkowo wpis rocznicowy ukazuje się nie w pierwszą, ale ostatnią środę.
Nie zmienia to faktu, że najserdeczniej jak potrafię zapraszam Was na te najważniejsze i mniej ważne wydarzenia, których wspólnym mianownikiem jest tym razem ósmy miesiąc roku.



fot. _Kardinal_ (Pixabay.com)

5 rocznic, o których musimy/powinniśmy pamiętać:


1. 1 sierpnia 1944 r. (w 2018 r. przypada 74 rocznica wydarzenia) – Wybuch Powstania Warszawskiego
Proponowana przeze mnie nauka z wydarzenia: Tej daty chyba nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Pamiętajmy oczywiście w pierwszej kolejności o naszych bohaterach, którzy oddali życie też pośrednio za nas, żebyśmy mogli żyć tak jak żyjemy. Może jednak trzeba by chociaż przez chwilę pomyśleć też o tych, którzy zginęli po drugiej stronie barykady. Czy ich matki, żony, dzieci cierpiały mniej od polskich? Abstrahujemy w tej chwili od słuszności walk i kwestii ideologiczno-politycznych, a patrzymy tak bardzo po ludzku. Ten problem poruszył nie tak dawno jeden z moich rozmówców i myślę, że warto go w tym kontekście przywołać.

2. 6 sierpnia 1945 r. (73 rocznica) – Atak bombowy na Hiroszimę
Nauka: Znowu to samo - decyzje zapadają na wysokich szczeblach, a cierpią niewinni. Hiroszima i trzy dni późniejsze Nagasaki to powody do głębokiego rachunku sumienia ludzkości. A gdyby tak ktoś kiedyś odpalił bombę, która mogłaby zniszczyć już nie miasto, ale kulę ziemską. Zachowaj nas od tego, Boże...

3. 15 sierpnia 1920 r. (98 rocznica) – Bitwa Warszawska (Cud nad Wisłą)
Nauka:
Myślcie sobie, jak tam chcecie. A ja przecież wam powiadam: Cuda są na świecie! - Pozwoliłem sobie sparafrazować fragment książki M. Konopnickiej, żeby oddać to, co czują i czego są pewne rzesze Polaków - wtedy, 15 sierpnia 1920 r. nie obyło się bez cudownej interwencji z Wysoka. Tego uczy nas choćby Cova da Iria i tyle miejsc na świecie.

4. 28 sierpnia 1963 r. (55 rocznica) – Słynne przemówienie pastora Martina Luthera Kinga w Waszyngtonie
Nauka: Jedno z przełomowych wydarzeń w walce z segregacją rasową. Jak to dobrze, że wszyscy jesteśmy równi i zmierzamy do tego samego ostatecznego celu, choć w różnym stopniu sobie to uświadamiamy. W tym miejscu pozwolę sobie zachęcić do lektury "Chaty Wuja Toma", kultowej książki, którą swego czasu przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Trzeba od czasu do czasu wracać do klasyków.

5. 31 sierpnia 1980 r. (38 rocznica) – Podpisanie porozumień sierpniowych
Nauka: Przez bardzo wielu ta data uznawana jest za jedną z absolutnie kluczowych na drodze wychodzenia Polski z mroków komunizmu. Zacytujmy eksperta:
Zmienił on (dokument porozumień sierpniowych) rzeczywistość, stał się wyłomem w murze komunizmu w Polsce i dowodem porozumień osiągniętych z władzami komunistycznym (źródło).


Pamiętajmy też m.in. o:

1 sierpnia 1944 r. lądowanie Dywizji Pancernej gen. S. Maczka w Normandii;
2 sierpnia 1943 r. – wybuch powstania w Treblince;
4 sierpnia 1944 r. – śmierć K. K. Baczyńskiego;
10 sierpnia 1932 r. – podniesienie bandery ORP Burza;
14 sierpnia 1980 r. początek wydarzeń sierpnia '80;
16 sierpnia 1919 r. wybuch pierwszego powstania śląskiego;
16 sierpnia 1943 r. – wybuch powstania w getcie białostockim;
20 sierpnia 1943 r. – śmierć T. Zawadzkiego ps. "Zośka";
20 sierpnia 1968  r. koniec praskiej wiosny;
23 sierpnia 1572 r. początek nocy św. Bartłomieja we Francji;
23 sierpnia 1939 r. pakt Ribbentrop-Mołotow;
29 sierpnia 1943. – ludobójstwa bojówek UPA w ramach rzezi wołyńskiej;
31 sierpnia 1933 r. – odkrycie pozostałości osady w Biskupinie


Festyn Archeologiczny w skansenie w Biskupinie
fot: Andrzej Łuczak, woochuck@onet.eu - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9392693

5 rocznic, o których możemy pamiętać:


1. 2 sierpnia 1945 roku (w 2018 r. przypada 73 rocznica wydarzenia) – Zakończenie konferencji pokojowej w Poczdamie
Proponowana przeze mnie nauka z wydarzenia: Może to zabrzmi dla niektórych jak żart, ale spośród trójki (Churchill, Truman, Stalin) obradującej w Poczdamie tylko ten trzeci był za tym, żeby zwrócić Polsce tzw. Ziemie Zachodnie... A Anglia, Francja? Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...


2. 16 sierpnia 1858 r. (160 rocznica) – Królowa brytyjska Wiktoria i prezydent USA James Buchanan wymienili się telegramami z pozdrowieniami, inaugurując tym samym oficjalnie działalność transatlantyckiego kabla telegraficznego.
Nauka: Przede wszystkim był to milowy krok na drodze porozumiewania się między ludźmi na znaczne odległości. Czy jednak współcześnie zdecydowanie bardziej rozwinięte środki komunikacji zbliżają czy oddalają ludzi od siebie? Czasami jest też tak, że dumne wynalazki człowieka mają mankamenty lub są niewypałami albo niszczeją wskutek zdarzeń losowych. Tak było ze słynnym statkiem Titanic. Tak było również ze wspomnianą linią telegraficzną, która miesiąc po korespondencji królowej i prezydenta na skutek zbyt wysokiego napięcia uległa zniszczeniu.

3.  22 sierpnia 1849 r. (169 rocznica) Austriacy przypuścili pierwszy w dziejach atak powietrzny (użyli balonów).
Nauka: Te balony stanowiły wówczas wielkie zagrożenie, ale mnie wydają się jakoś takie niepozorne i może trochę groteskowe. Ale do czego zmierzam? Zestawienie tej historii z powyższymi Hiroszimą i Nagasaki pokazuje jak nieraz zło jest najpierw może dość niewinne, a potem przybiera straszne rozmiary.
 
4. 24 sierpnia 1853 r. (165 rocznica) – Niejaki George Crum (przypadkowo) wynalazł chipsy ziemniaczane.
Nauka: Tak to już jest - bardzo często przypadek decyduje o pojawieniu się jakiegoś wynalazku. Tej historii poświęcę może kiedyś osobny wpis.

5. 26 sierpnia 2017 r. (1 rocznica) – Powstanie bloga Historia nauczycielka życia :)
Nauka: Marzenia się spełniają - tego m.in. dowodzi powyższa data. Więcej refleksji na temat mojego rocznego pisania o historii przedstawię w kolejnym, 50 wpisie na blogu, który ukaże się już prawdopodobnie za tydzień, góra dwa.


Można też pamiętać m.in. o:

5 sierpnia 1858 r. – przesłanie pierwszego telegramu między Europą i Ameryką Północną;
8 sierpnia 1963 r. – napad stulecia na pociąg w Wielkiej Brytanii;
10 sierpnia 1519 r. początek wyprawy F. Magellana dookoła świata;
13 sierpnia 1923 r. żaglowiec „Lwów” w trakcie rejsu do Brazylii jako pierwsza jednostka przepłynął równik (pod polską banderą);
15 sierpnia 778 r. – śmierć Rolanda w wąwozie Roncevaux;
17 sierpnia 1991 nadanie pierwszego e-maila w historii polskiego internetu (R. Pietrak);
19 sierpnia 1587 r. Zygmunt III Waza królem Polski;
19 sierpnia 1913 r. – Adolphe Pégoud, lotnik z Francji, dokonał pierwszego w historii skoku ze spadochronem z samolotu;
21 sierpnia 1911 r. – słynna kradzież obrazu "Mona Lisa" z Luwru;
26 sierpnia 1939 r. pierwszy, próbny sygnał telewizyjny nadany przez Telewizję Polską;
29 sierpnia 1918  r. opatentowanie motocykla (G. Daimler)


Replika motocykla Daimlera

Za nami 12 wpisów rocznicowych. Póki co nie będę publikował nowych tekstów tego typu choć oczywiście rocznice same w sobie są integralną częścią historii i z konieczności pojawiają się mniej lub bardziej jawnie w historycznych tekstach :)

Dzięki za wspólnie spędzony czas z comiesięcznymi naukami. Przyznam, że były to jedne z najbardziej pracochłonnych tekstów na blogu, ale tym bardziej się cieszę, że przeszliśmy razem taką długą drogę. 

Zapraszam jeszcze do pierwszego i wszystkich tekstów z tej serii dla przypomnienia i do poczytania w kolejnych odsłonach Historii nauczycielki życia. Z góry dzięki za komentarze i udostępnianie tych treści.

Czy wykazy rocznicowe podobały się Wam?


środa, 22 sierpnia 2018

#48 Historia nauczycielką życia | Jak cię widzą, tak cię piszą 4 – najdziwniejsze przydomki władców Danii

    Czyli o tym, jak dziwne przydomki nosili niektórzy władcy Danii (subiektywny ranking)

Czas na historię w wydaniu „z przymrużeniem oka” :) Zapraszam na kolejny ranking przydomków, tym razem wybieramy się do Danii.



Oto i on - król Danii Eryk I Zawsze Dobry - zwycięzca dzisiejszego rankingu (fot. domena publiczna)

Oto moi kandydaci:
  1. Eryk I Zawsze Dobry (1095-1103) – jejku, muszę przyznać, że to naprawdę bardzo piękny przydomek. Może trochę mniej pikantny niż poniższe, ale moim zdaniem zasługuje na pierwsze miejsce. Jest pewnie dość dziwny, ale podoba mi się bardzo :) Władca nie dość, że dobry, to jeszcze zawsze. Historia byłaby chyba mniej krwawa, gdyby wszyscy królowie byli Zawsze Dobrzy. Utopia?
  2. Eryk IV Denar od Pługa (oryg. Erik 4. Plovpenning) – z dynastii Estrydsenidów, panował w latach 1241-1250, choć koronowany był już za życia ojca w 1232 r. Jego przydomek ma swoje źródło w planach władcy dotyczących krucjaty w Estonii. Na jej potrzeby król obciążył wysokimi podatkami poddanych, zwłaszcza chłopów. Niezadowolenie ludu wykorzystał brat Eryka IV Abel, który sprzymierzył się z przedstawicielami duchowieństwa.
  3. Olaf I Głód (król 1086-1095) – masz ci los; prawdopodobnie nie dość, że za czasów władcy zapanował jakiś nieurodzaj, to jeszcze od niego nadano mu przydomek. Tak naprawdę chyba nie do końca wiadomo czy tak to było. Może chodzi o głód sukcesu, chwały, a może potomstwa... Olaf I zmarł bowiem bezpotomnie.
  4. Eryk III Jagnię (1137-1146) – całkiem ładny przydomek. Być może król był bardzo łagodnym i dobrym człowiekiem. A może miał jakieś ulubione jagnię, które hodował... To już chyba jakieś fantazje :)
  5. Eryk II Pamiętny (1134-1137) – w tym przypadku chodzi chyba o zmagania z Magnusem Silnym i jego ojcem Mikołajem I. Po kilku latach udało mu się pokonać tego pierwszego i pozbawić życia Mikołaja I. Poza tym Magnus zamordował niegdyś przyrodniego brata Eryka II, a zatem król Pamiętny wyrównał rachunki...

Na dzisiejszej liście wylądowało aż czterech kolejnych Eryków; jakoś tak się złożyło. Można by jeszcze wspomnieć o może bardziej znanych władcach Danii, takich jak Swen I Widłobrody czy zwłaszcza Harald I Sinozęby, od którego jak wiemy pochodzi nazwa bluetooth.

Przygotowując ten wpis dowiedziałem się, że od czasów późnego średniowiecza władcy Danii prawie zawsze na przemian – ojciec i syn – noszą imiona Fryderyk i Chrystian. Podobno w praktyce każdy następca tronu nosi wiele imion, a wśród nich zawsze Fryderyk i Chrystian. W chwili koronacji decyduje się na jedno z nich. Tradycję kultywować warto, ale ta akurat wydaje mi się nieco monotonna. Wyobrażacie sobie np. taką konfigurację za ileś tam lat: Fryderyk L, Chrystian L, Fryderyk LI, Chrystian LI, itd., itp. Wcześniej było ciekawiej, choć Eryków też było wielu :)

Czego dziś, pod koniec wakacji, uczy nas historia? Może tego, że po prostu nawet w czasie wolnym warto sięgać po historię, bo zawsze możemy się trochę pośmiać i dowiedzieć czegoś ciekawego :)

Zachęcam też do odwiedzenia starszych wpisów z tej serii lub choćby pierwszego i poprzedniego.

Bywajcie zdrowi.


Bibliografia wpisu:

W przygotowaniu wpisu oparłem się głównie na Wikipedii i stronie zamki.name.

sobota, 18 sierpnia 2018

#47 Historia nauczycielką życia | Nazwy miesięcy – a to ciekawe

Czyli m.in. o tym, dlaczego sierpień to sierpień



Dzisiaj zapraszam do takiej oto historyczno-językowej krótkiej rozkminy: skąd się wzięły nazwy miesięcy? Startujemy!


fot. Kaz (Pixabay.com)


Styczeń – Anglicy swoje „January” wywodzą od boga początku i końca – Janusa. Jeśli chodzi o nasz pierwszy miesiąc roku to teorie są dwie: jedna od czasownika „stykać się” (stary rok styka się z nowym); druga od tyczek drewna zbieranych w zimie.
Luty – Wszyscy chyba kojarzymy słynną sienkiewiczowską gospodę „Pod Lutym Turem”. Dawniej słowo luty znaczyło tyle co groźny, srogi. Dodajmy, że kiedyś używano też określeń strąpacz i sieczeń na określenie tego miesiąca.
Marzec – W trzecim miesiącu roku najlepiej widoczna jest na niebie planeta Mars. Trzeba przyznać, że w tym przypadku nazwa wywodzi się od greckiego boga wojny.
Kwiecień – Sprawa łatwa do rozszyfrowania: kwiaty, kwiaty i jeszcze raz kwiaty. Kiedyś mówiono też wodzikwiat, jako że czwarty miesiąc roku czasami zwodzi pierwszymi ciepłymi dniami i kwiatami, które przeplatają się z dobami mroźnymi (kwiecień plecień).
Maj – Tutaj też chyba trochę pogaństwa – jedna z rzymskich bogini miała na imię Maja. Po łacinie Majus to miły lub radość.
Czerwiec – Można by się trochę nagłowić w tym przypadku, ale sprawa jest dość prosta. Nasi przodkowie w szóstym miesiącu roku zbierali poczwarki owada – czerwca polskiego. Czy jedli je? Nie :) Suszyli na słońcu, by potem uzyskać czerwony barwnik.
Lipiec – „Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!” (fragment fraszki „Na lipę” Jana Kochanowskiego). Oczywiście nazwa lipiec pochodzi od kwitnącej w tym czasie lipy.
Sierpień – Dawniej sirzpień. W ósmym miesiącu roku ścinano zboże przy użyciu sierpów.
Wrzesień – Właśnie w dziewiątym miesiącu roku kwitną fioletowe wrzosy.
Październik – Nazwa wywodzi się od paździerzy, suchych łodyg lnu.
Listopad – Wystarczy w tym miesiącu wyjrzeć przez okno :) – bez trudu dostrzeżemy mnóstwo spadających, suchych liści.
Grudzień – W ostatnim miesiącu roku kalendarzowego ziemia jest zamarznięta (choć ostatnimi czasy to różnie bywa :); mówimy, że jest pokryta grudami.

Wiem, że to wakacje, ale od nauk historycznych nie ma wakacji :) Ewentualnie będzie to nieco mniej poważna, ale również ważna nauka. W związku z tymi nazwami miesięcy tak sobie myślę, jak bardzo wszystko dokoła jest w jakimś stopniu przesiąknięte historią. Czasami można się spotkać z opiniami, że historia to tylko bitwy, władcy i nudne daty. Nic bardziej mylnego :) Historia pisze się na naszych oczach, każdy z nas tworzy historię. Mało tego – możemy ją znaleźć na każdym kroku i czasami nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. Zauważmy, że takie np. niepozorne nazwy miesięcy, których tak często używamy, niosą w sobie bagaż historii. Każda nazwa kiedyś tam powstała, z czymś jest związana, ktoś po raz pierwszy jej użył, itp. itd. Ewolucja językowa, której te nazwy podlegały, szła ramię w ramię z historią. I to jest piękne.

Może ta nauka dzisiejsza, właśnie wakacyjna, nie jest jakoś bardzo ważna, ale moim zdaniem powinniśmy o niej pamiętać. Co więcej, wakacje to doskonały czas, żeby rozejrzeć się nieco wokół siebie. Może się okazać, jak wiele historii zaklęte jest całkiem niedaleko, na wyciągnięcie ręki. A czy Ty już znalazłaś/znalazłeś jakaś ciekawą historię wokół Ciebie? Podziel się nią w komentarzach. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego razu.


Bibliografia wpisu:


środa, 11 lipca 2018

#46 Historia nauczycielką życia | „Nic ponad sandał, szewcze!”

Czyli m.in. o tym, że nie znam się, ale się wypowiem :)


Są wakacje. Nigdy nie ma jednak wolnego od nauk, jakie płyną z historii. Dlatego w okresie wakacyjnym, w zasadzie oprócz nauk rocznicowych i ewentualnie wpisów z serii „100+ Cudowna historia Polski”, postaram się serwować Wam historie może nieco mniej poważne. To nie oznacza, że nauki z nich płynące będą zupełnie bezsensowne :) A zatem do dzieła!



fot. 3dman_eu (Pixabay.com)

Dawno temu, w czasach starożytnej Grecji, był sobie malarz o imieniu Apelles. Miał on bardzo ciekawy zwyczaj: po namalowaniu obrazu eksponował go publicznie i chował się za nim. Chciał w ten sposób posłuchać, co ludzie na temat jego dzieła powiedzą, jak je ocenią.

Zdarzyło się raz, że przechodził tamtędy jakiś szewc. Malarz usłyszał, jak nieznajomy skrytykował sposób ukazania sandałów, jakie miała na nogach przedstawiona na obrazie postać. Wcale się nie obraził, ale niebawem poprawił to, co szewc uznał za niewłaściwe.


Innym razem, gdy malarz znowu czekał schowany za dziełem, przechodził tamtędy ten sam szewc. Teraz przyznał, że sandały wyglądają świetnie, ale wyraził zastrzeżenia co do wyglądu całej postaci. Wtedy szewc, rozjuszony niczym byk na korridzie, miał wyskoczyć zza obrazu i krzyknąć: „Ne sutor ultra crepidam” ("Nic ponad sandał, szewcze!”). Chodziło mu o to, że w imię czego szewc wypowiada się o czymś, na czym już się nie zna. To, że dostrzegł mankamenty w ukazaniu sandałów – w porządku, znał się na tym. Ale jakim prawem mógł oceniać coś jeszcze?


A teraz nieco inna historia. W 1995 r. niejaki McArthur Wheeler w ciągu jednego dnia dokonał włamań do dwóch banków w Pittsburgu (USA). Policji udało się jednak stosunkowo szybko zidentyfikować sprawcę dzięki nagraniom z kamer. O dziwo Wheeler nie miał na twarzy żadnej maski lub czegoś podobnego, co utrudniłoby jego rozpoznanie. Skłamałbym jednak, gdybym powiedział, że gość nie miał nic na twarzy. Otóż miał – sok z cytryny... Spytacie: a co ma piernik do wiatraka? Jak może sok z cytryny przydać się w zabezpieczeniu przed rozpoznaniem czyjejś twarzy? Już objaśniam. Pan Wheeler tłumaczył się później, że był przekonany o pewnej właściwości cytrynowego soku, z pomocą którego można pisać niewidoczne listy. Stają się one czytelne dopiero wtedy, gdy potraktujemy list jakimś ciepłem. Co ciekawe, włamywacz przetestował ten myk przed napadem: zrobił zdjęcie swojej twarzy Polaroidem. Nie wiadomo co poszło nie tak, w każdym razie Wheeler uzyskał pustą fotkę. To utwierdziło go w przekonaniu, że sok z cytryny rzeczywiście zapewni mu niezawodną ochronę. O tym, że tak się nie stało, przekonał się bardzo szybko lądując na komisariacie policji.


Co łączy te dwie pozornie niezwiązane z sobą historie? To efekt Dunninga-Krugera i ultrakrepidarianizm (ponadsandalizm :). Pierwszy termin odnosi się do wyników badań oraz nazwisk dwóch naukowców, do których zachęciła ich zabawna historia McArthura Wheelera. Przeanalizowali oni zjawisko, którego pikantnym przykładem był pechowy włamywacz. Naukowcy stwierdzili, że im jakaś osoba jest mniej kompetentna w danej dziedzinie, to jest bardziej prawdopodobne, że będzie w danej sytuacji bardziej „nadymać” własną samoocenę i z dumą wypowiadać się (albo działać) na jakiś temat, o którym nie ma ani bladego, ani zielonego, ani żadnego pojęcia. Tak było w przypadku Wheelera, ale i podobnie mogło być w historii szewca z opowieści o malarzu Apellesie. Pojęcie ultrakrepidarianizm, choć brzmi nieciekawie i sztucznie, w rzeczywistości jest szalenie ważne i możemy się zdziwić jak często my albo ktoś bliski działa wedle tej zasady.


Zauważmy, że nie tylko politycy albo celebryci różnego formatu kreują się na wszechwiedzących lub przynajmniej ekspertów w jakiejś dziedzinie. Czasami także przy rodzinnym stole ktoś wygłasza tezy typu: „A nie wiesz, nie wiesz, to proste. Ja ci mówię: tam chodziło o pieniądze. Poza tym to Ruski i Amerykany na pewno w tym maczali palce”; inny przykład: „A ten Rydzyk to normalnie biznesmen. Jeździ se wypasioną bryką i samolotem lata. Ja ci mówię, Józiu, on to wszystko robi, żeby zarobić jak najwięcej szmalu”.


W czasie wakacyjnych spotkań możemy sprawdzić jak to działa :) A tak w ogóle to nauczka z dzisiejszego spotkania z historią jest jasna: czasami lepiej siedzieć cicho niż wygłaszać kompletne bzdury w jakiejś dziedzinie. To jest także zachęta, żebyśmy dokształcali się w tematach, które są nam w jakiś sposób potrzebne. Poza tym zamiast sztucznie robić z siebie eksperta, że ja ZAWSZE wiem i mam rację, lepiej z pokorą powiedzieć tyle ile wiem i zaznaczyć, na ile rzeczywiście się na czymś znam. Przechwalanie, pochopne ocenianie i potępianie są domeną ultrakrepidarianistów, zaś pokora jest cechą prawdziwych ekspertów i znawców tematu.


Muszę przyznać bez bicia, że czasami mnie także nachodzi pokusa, żeby ulec efektowi Dunninga-Krugera przynajmniej w obszarze historii. Staram się jednak zgłębiać wiedzę z różnych źródeł, unikać bazowania jedynie na wikipedii ;) Moim marzeniem i pragnieniem jest, żebyśmy m.in. na tym blogu systematycznie zgłębiali z pokorą wiedzę historyczną i coraz więcej uczyli się od historii nauczycielki życia. Co Wy na to?


Bibliografia wpisu:
  1. NIE WIEM, ALE SIĘ WYPOWIEM – dlaczego ludzie tak robią? | Polimaty #97, (szczególnie polecam, jak większość filmów Radka Kotarskiego; tutaj ciekawe doświadczenie przez niego przeprowadzone potwierdzające efekt Dunninga-Krugera);
  2. Przezabawna historia McArthura Wheelera




środa, 4 lipca 2018

#45 Historia nauczycielką życia | Lipcowe nauki

    A to było w lipcu?

Poniżej znajdują się tradycyjne listy z tymi ważnymi i nieco mniej ważnymi rocznicami. Dzisiaj bierzemy pod lupę oczywiście siódmy miesiąc roku. Zaczynamy!



fot. wiol5  (Pixabay.com)

5 rocznic, o których musimy/powinniśmy pamiętać:


1. 1 lipca 1569 r. (w 2018 r. przypada 449 rocznica wydarzenia) – Zaprzysiężenie unii polsko-litewskiej
Proponowana przeze mnie nauka z wydarzenia: Unia polsko-litewska jest na pewno prawdziwym fenomenem historii. A czego na bazie tamtych relacji Korony z Litwą mogłaby się nauczyć Unia Europejska? A może choćby tego, żeby biurokratyzacja i autorytaryzm jednej ze stron lub mocniejszego wśród słabszych nie przytłoczyły tego, co jest istotą wspólnoty, czyli równouprawnienia.


2. 11 lipca 1943 r. (75 rocznica) – Kulminacja tzw. rzezi wołyńskiej
Nauka: Oddziały OUN-UPA wymordowały kilka tysięcy Polaków. Krzywdy na poziomie narodów i jednostek trzeba wybaczać, ale także trzeba o nich pamiętać, wynagradzać i wyciągać z nich wnioski na przyszłość.

3. 12 lipca 1943 r. (75 rocznica) – Bitwa pod Prochorowką (w ramach większej operacji na Łuku Kurskim)
Nauka: Ta potyczka pomiędzy III Rzeszą i ZSRR była największą bitwą pancerną II wojny światowej i w skali całej historii. Pewne przysłowie afrykańskie mówi: „Gdzie dwa słonie walczą, cierpi na tym trawa”. Ileż to razy w historii walki gigantów najbardziej godziły w setki, miliony niewinnych ofiar, szczególnie cywilów.

4. 14 lipca 1789 r. (229 rocznica) – Zdobycie Bastylii
Nauka: Wzburzony lud Paryża rzucił się na znienawidzoną Bastylię, gdzie spodziewano się znaleźć najróżniejsze narzędzia tortur. Szukano jednak na próżno... Okazuje się, że propaganda powtarzająca jakieś hasła nierzadko wyrządza wiele zła, gdyż tworzy nierealny obraz rzeczywistości i nakazuje walczyć z urojonym złem.

5. 15 lipca 1410 r. (608 rocznica) – Bitwa pod Grunwaldem (i wszystko jasne :)
Nauka: To chyba najpopularniejsza data w naszej historii. Można się spotkać z opiniami, że król Władysław Jagiełło nie do końca wykorzystał politycznie tę wojnę z Zakonem i nie zadał Krzyżakom decydującego ciosu. Kuj żelazo póki gorące...



Pamiętajmy też m.in. o:

4 lipca 1776 r. – uzyskanie przez USA niepodległości;
4 lipca 1943 r. – katastrofa lotnicza pod Gibraltarem, w której zginął m.in. gen. Władysław Sikorski;
5 lipca 1978 r. – zakończyła się misja w kosmosie Mirosława Hermaszewskiego;
8 lipca 1343 r. – pokój kaliski pomiędzy Polską i Zakonem;
10 lipca 1941 r. – mord na Żydach w Jedwabnem z inspiracji Niemców;
28 lipca 1914 r. – wybuch I wojny światowej;


Sobieski błogosławi atak wojsk polskich pod Wiedniem, akwarela Juliusza Kossaka

5 rocznic, o których możemy pamiętać:


1. 9 lipca 1762 r. (w 2018 r. przypada 256 rocznica wydarzenia) – Katarzyna II została oficjalnie panującą carycą Rosji.
Proponowana przeze mnie nauka z wydarzenia: Historia tej władczyni jest dowodem na to, jak determinacja człowieka i zbieg różnych okoliczności może doprowadzić do celu. To trzeba w tym kontekście przyznać jakkolwiek nie najlepiej nam Polakom Katarzyna się kojarzy.

2. 12 lipca 1934 r. (84 rocznica) – Powstało Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej.
Nauka: Ze względu na to, że lądowali tam przeciwnicy sanacji i często nie byli najlepiej traktowani, po II wojnie światowej czasami porównywano to miejsce do obozów niemieckich czy sowieckich łagrów. Było to jednak stwierdzenie na wyrost, gdyż w Berezie z definicji nie zabijano ludzi, co najwyżej łamano im charaktery. Poza tym Bereza była ochroną przed terroryzmem i pewnym znakiem tamtych czasów. Jedną z najtrudniejszych rzeczy w historii jest obiektywne ocenianie wydarzeń sprzed lat. Ileż dziejowej empatii nam potrzeba...

3. 15 lipca 1099 r. (919 rocznica) – Krzyżowcy zdobywają Jerozolimę (w ramach pierwszej krucjaty).
Nauka: Na temat wypraw krzyżowych można usłyszeć i przeczytać nieraz wiele sprzecznych informacji i opinii. Jedno jest pewne – możemy uczyć się od nich walki w obronie tego co wartościowe, ważne i święte. Poza tym o ile krzyżowcy zapisali się trwale w dziejach Europy, o tyle muzułmanie szybko o nich zapomnieli. Oto jak to samo wydarzenie może mieć różną wartość dla różnych grup ludzi, środowisk, narodów, itp.

4. 17 lipca 1936 r. (82 rocznica) – Wybuch wojny domowej w Hiszpanii
Nauka: Walki, bitwy i wojny to niestety nieodłączne części składowe historii. Rozlew krwi nigdy nie jest niczym przyjemnym, ale szczególnie boli, jeśli naprzeciw siebie stają bracia tudzież bratnie narody czy przedstawiciele jednej nacji.

5. 20 lipca 1944 r. (74 rocznica) – Grupa oficerów Wehrmachtu z Clausem von Stauffenbergiem na czele zorganizowała nieudany zamach na Hitlera w Wilczym Szańcu koło Kętrzyna.
Nauka: Wielu rodaków Adolfa zawołało radośnie: „Bogu dzięki, fuhrer żyje!”. Są takie momenty w historii, że albo całe rzesze ludzi podlegają jakiemuś zaślepieniu i całkowitej manipulacji, albo nagminnie odwołują się do tego co święte w niewłaściwych kontekstach.


Można też pamiętać m.in. o:

1 lipca 1933 r. – narodziny Amy Johnson, znanej pilotki i pionierki w tej dziedzinie;
1 lipca 1979 r. – pierwszy walkman Sony;
2 lipca 2002 r. – Steve Fosset okrążył ziemię balonem;
5 lipca 1993 r. – w Polsce wprowadzono VAT ;(
9 lipca 1521 r. – na Wawelu zawisnął Dzwon Zygmunta (prawidłowo powinno się go nazywać Dzwonem Zygmunt);
17 lipca 1918 r. – zgładzono cara Mikołaja II;
22 lipca 1944 r. – ogłoszenie manifestu PKWN (chociaż o takiej dacie można by spokojnie zapomnieć ;)
23 lipca 1903 r. – Ford Motor Company sprzedała Ford Model A – pierwszy wyprodukowany przez siebie samochód;
31 lipca 1928 r. – na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie w lekkoatletyce wystartowały kobiety – pierwszy raz w historii



Stadion Olimpijski w Amsterdamie

Kończymy nasze kolejne spotkanie z rocznicami. Zapraszam już za tydzień na kolejny wpis blogowy.
Życzę Wam udanych wakacji!